Przepraszamy za tak długą nie obecność, ale Wika miała próbny test kompetencji, ja mase obowiązków związanych z gimnazjum, konkursy i takie tam .... Mamy nadzieję, że nam wybaczycie :**
ZAPRASZAMY DO CZYTANIA ^.^
*Hazza* Wstałem o 12:00 ... Kompletnie zapomniałem, że o
12:30 mam randkę z Julie .... -Zayn gdzie jest moja koszula ? - spytałem
siedzącego w salonie przyjaciela. - Jaka znowu koszula ?
- zaśmiał się pytając.
-No ta ... ta w krate.... -
odpowiedziałem.. -A
no tak widziałem, jest w pokoju Horana ... Lou podrzucił mu ją wczoraj ..-
poinformował mnie.
-O wielkie dzięki, a Ola z
Niallem są u sb ? - spytałem. -
Nie, poszli nie tak dawno na zakupy - uśmiechnął się.
-Dobra spox - uśmiechnąłem się. Wdrapałem
się na górę po schodach i wziąlem od Niallera swoją własność. Ogarnąłem włosy,
włożyłem na siebie ubrania i wybiegłem z domu mówiąc Malikowi gdzie się
wybieram. Po 5 minut byłem już na miejscu. Na szczęście moja ukochana też
dopiero co przyszła. - hej, skarbie
- powiedzialem, całując ją w usta. -Hej,
idziemy do The Movement Cafe ? - zapytała. -
jasne, kocham to miejsce.... tam jest słodko i kolowo. -
uśmiechnąłem się łapiąc ją za rękę. -
więc ruszamy - po tych słowach dostałem buziaka w policzek i poszliśmy do
naszej kawiarni. *Wika*
- hejo skarbie... pobódka - powiedział budząc mnie Lou. - czesc, co tak pięknie
pachnie ? - spytałam - to miała być niespodzianka... czy ten zapach musiał to
popsuć... - pociągnął - więc co to jest ? - dopytałam - przyniosłem mojej
ukochanej śniadanie do łożka .... - powiedział do mnie lecz wogule się nie
ruszył z miejsca.... - dziękuje, nie trzeba było, Kocham Cię Louis... -
wyszeptałam - ale to nie dla ciebie... - wymówił Lou z powagą. -
myślałam....... Lou co to ma znaczyć.... - zapytałam ze łzami w oczach. - no
tak jakoś wyszło ... - mówił. - myślałam, że mnie kochasz... myślałam, że
jestem twoją jedyną a ty.... - kończyłam płacząc... Louis nagle wybuchnął
śmiechem i żucił się na mnie łaskocząc mnie i krzycząc: - JESTEŚ MOJĄ JEDYNĄ
UKOCHANĄ KSIĘŻNICZKĄ, NA KTÓREJ ZALEŻY MI NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE I NIE POZWOLĘ
ABYM KIEDY KOLWIEK CIĘ STRACIŁ!! KOCHAM CIĘ ŻABA ! NABRAŁAŚ SIĘ ! - Ej Lou
okropny jesteś wiesz - wymówiłam ocierając łzy. - skarbie to z miłości... - po
tych słowach zaczeliśmy się całować... Potem zjedliśmy śniadanie i zaczeliśmy
się ogarniać.
*Olka* Właśnie wróciliśmy z Niallem z
zakupów. Za dwa dni mieliśmy wyjechać do moich rodziców, którzy chcieli poznać
mojego nażeczonego. - hej Wam - powiedziałam z Horankiem do siedzących na
kanapie Zayna i Perrie. - cześć, oglądniecie z nami film ? - witając się
spytali. - ja... - zaczęłam mówić, gdy nagle Niall zaczął coś dopowiadać. -
tylko najpierw musimy się spakować - powiedział phszczając mi oczko. - hehe ok,
jakby co jesteśmy tu na dole. Pobiegliśmy na górę do naszego pokoju i
ustaliliśmy listę rzeczy, które zabieramy ze sobą. Mojemu nażeczonemu strasznie
zależało na zrobieniu jak najlepszego wrażenia i na zdobyciu zaufania u moivhh
rodziców. Siedliśmy na ziemi i zaczeliśmy składać ubrania do walizek. - skarbie
wiesz co.... - zaczął. - tak ? - dopytałam. -Mam nadzieję, że twoi rodzice mnie
polubią.... - wypowiedział. - kochanie.... oni nawet, kiedy opowiadałam im o
tobie wiedzieli, że jesteś mega. - puściłam mu oczko. Horan podniusł mnie z
podłogi przygniutł do ściany i mocno pocałował. - kocham Cię - szepnął mi do
ucha. - ja cb też - odpowiedziałam przytulając go. *Ann*
Jeju o 8:00 obudził mnie mój wspaniały brat Jordan . Ma 7 lat i wrzeszczy jak
szalony. To byłby cud gdyby chociaż na sekundkę się przymknął... Na dodatek
mama poprosiła mnie, żebym wyszła z nim na plac zabaw o 14:00. Suuper... Akurat
wtedy jestem umówiona z Liamem.... Będę miała cudowne spotkanie z ukochanym i z
dodatkiem krzyczącego brata na placu zabaw ... idealnie.... Jeju jest już
12:54. Muszę zacząć się zbierać... Mama w pracy, brat u kolegi... cały dom dla
mnie... Założę czarne rajstopy a na nie dżinsowe spodenki a na górę ubiorę
czarną koszulkę a na wieszk dżinsową kamizelkę. Zrobiłam sb wyraźny makijaż za
pomocą czarnego tuszu, czarnej kretki, czarnego eylinera i czarnego cienia.
Włosy spiełam w niedbały kok. Ok teraz jestem gotowa. Mój brat właśnie
przyszedł. O matko... Był cały usmolony czekoladą... Musiałam go na szybko
przebrać. Ubrałam mu dżinsowe rurki i kamizelkę w sumie to obydwoje dzisiaj
byliśmy ubrani na dżinsowo..Ładnie piczesałam mu włoski i wyczyściłam okularki.
Ok jesteśmy gotowi możemy iść. Uśmiechnęłam się do niego, założyłam glany,
Jordanowi założyłam buty i dodałam chustkę, wzięłam za rękę i zamknęlam dom.
Obok mojego ogrodu czekał już Liam. -hej kochanie - powiedziałam, całując go w
policzek -hek skarbie - odpowiedział - widzę, że dzisoaj ktoś nam będzie
towarzyszył - uśmiechnął się do mojego brata. - Luam bardzo Cię przepraszam ale
jakoś tak wyszło... - zaczęłam się tłumaczyć. -Ann spokojnie, w niczym mi nie
przeszkadza, może się odmłodzimy - zaśmiał się. - kocham Cię - szepnęłam - ja
cb też Ann - odpowiedział. Na placu zabaw bawiliśmy się świetnie Liam
zaprzyjaźnił się z Jordanem. Jordan też go bardzo polubił bo nie odstępywał go
na krok. W sumie to cieszę się, że go z nami zabrałam. *Perrie*
- Co oglądamy ? – spytałam siedzącego obok mnie Zayna - Co powiesz na ….. ,,
Love Actually’’ ? – zaproponował. - Łał Zayn skąd wiedziałeś… To moja ukochana
komedia romantyczna – dopytałam zadowolona. - Jak się kocha swoją dziewczynę na
maksa, to stara się o niej wiedzieć jak najwięcej, skrbie – uśmiechnął się do
mnie a następnie dał całusa w usta. – To zabieramy się do ogladania . – dodałam
włączając film. Oglądaliśmy go w spokoju siedząc i jedząc przygotowany
wcześniej popcorn i popijalismy to colą. W pewny momencie odstawił wszystko i
zaczął się do mnie przybliżać… Po pewnym czasie przytulił się do mnie.
Siedzieliśmy wtuleni w siebie i już mieliśmy się pocałować, gdy nagle do domu
wparował Harry z Julią. Szybko bez zastanowienia odsunęłam się od Malika i
udawałam jakby nigdy nic do niczego nie doszło. – Upss…. Widzę, że
przeszkodziłem …. – zaczął Hazza - Stary, nie ….. nic się nie stało …. My tylko
rozmawialiśmy…… - powiedział Zayn - A jednak widziałem coś innego….. – zaśmiał
się. - Loczek daj spokój – uśmiechnął się mój chłopak. – Dobra hehe, ja tylko
wpadłem, żeby powiedzieć Wam, że zostaję dzisiaj na noc o Julie. – wymówił. –
Spoks, miłego wieczoru i nocy – odparł. Po tej krótkiej rozmowie Zayn chciał
dokączyć to co zaczął…. Całowaliśmy się jak nastolatkowie na kanapie….. Tego
chyba nigdy nie zapomnę..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz