sobota, 15 lutego 2014

Nowy rozdział ( w końu ) ;***
Przepraszamy za tak długą nie obecność, ale Wika miała próbny test kompetencji, ja mase obowiązków związanych z gimnazjum, konkursy i takie tam .... Mamy nadzieję, że nam wybaczycie :**
ZAPRASZAMY DO CZYTANIA ^.^ 



*Hazza* Wstałem o 12:00 ... Kompletnie zapomniałem, że o 12:30 mam randkę z Julie ....    -Zayn gdzie jest moja koszula ? - spytałem siedzącego w salonie przyjaciela.                         - Jaka znowu koszula ? - zaśmiał się pytając.                                                                                -No ta ... ta w krate.... - odpowiedziałem..                                                                                -A no tak widziałem, jest w pokoju Horana ... Lou podrzucił mu ją wczoraj ..- poinformował mnie.                                                                                                                                          -O wielkie dzięki, a Ola z Niallem są u sb ? - spytałem.                                                                      - Nie, poszli nie tak dawno na zakupy - uśmiechnął się.                                                                         -Dobra spox - uśmiechnąłem się.                                                                                     Wdrapałem się na górę po schodach i wziąlem od Niallera swoją własność. Ogarnąłem włosy, włożyłem na siebie ubrania i wybiegłem z domu mówiąc Malikowi gdzie się wybieram. Po 5 minut byłem już na miejscu. Na szczęście moja ukochana też dopiero co przyszła.                                  - hej, skarbie - powiedzialem, całując ją w usta.                                                                              -Hej, idziemy do The Movement Cafe ? - zapytała.                                                                                  - jasne, kocham to miejsce.... tam jest słodko i kolowo.                                                                     - uśmiechnąłem się łapiąc ją za rękę.                                                                                                 - więc ruszamy - po tych słowach dostałem buziaka w policzek i poszliśmy do naszej kawiarni.                                                                                                                                 *Wika* - hejo skarbie... pobódka - powiedział budząc mnie Lou. - czesc, co tak pięknie pachnie ? - spytałam - to miała być niespodzianka... czy ten zapach musiał to popsuć... - pociągnął - więc co to jest ? - dopytałam - przyniosłem mojej ukochanej śniadanie do łożka .... - powiedział do mnie lecz wogule się nie ruszył z miejsca.... - dziękuje, nie trzeba było, Kocham Cię Louis... - wyszeptałam - ale to nie dla ciebie... - wymówił Lou z powagą. - myślałam....... Lou co to ma znaczyć.... - zapytałam ze łzami w oczach. - no tak jakoś wyszło ... - mówił. - myślałam, że mnie kochasz... myślałam, że jestem twoją jedyną a ty.... - kończyłam płacząc... Louis nagle wybuchnął śmiechem i żucił się na mnie łaskocząc mnie i krzycząc: - JESTEŚ MOJĄ JEDYNĄ UKOCHANĄ KSIĘŻNICZKĄ, NA KTÓREJ ZALEŻY MI NAJBARDZIEJ NA ŚWIECIE I NIE POZWOLĘ ABYM KIEDY KOLWIEK CIĘ STRACIŁ!! KOCHAM CIĘ ŻABA ! NABRAŁAŚ SIĘ ! - Ej Lou okropny jesteś wiesz - wymówiłam ocierając łzy. - skarbie to z miłości... - po tych słowach zaczeliśmy się całować... Potem zjedliśmy śniadanie i zaczeliśmy się ogarniać.                                                                                                                 *Olka* Właśnie wróciliśmy z Niallem z zakupów. Za dwa dni mieliśmy wyjechać do moich rodziców, którzy chcieli poznać mojego nażeczonego. - hej Wam - powiedziałam z Horankiem do siedzących na kanapie Zayna i Perrie. - cześć, oglądniecie z nami film ? - witając się spytali. - ja... - zaczęłam mówić, gdy nagle Niall zaczął coś dopowiadać. - tylko najpierw musimy się spakować - powiedział phszczając mi oczko. - hehe ok, jakby co jesteśmy tu na dole. Pobiegliśmy na górę do naszego pokoju i ustaliliśmy listę rzeczy, które zabieramy ze sobą. Mojemu nażeczonemu strasznie zależało na zrobieniu jak najlepszego wrażenia i na zdobyciu zaufania u moivhh rodziców. Siedliśmy na ziemi i zaczeliśmy składać ubrania do walizek. - skarbie wiesz co.... - zaczął. - tak ? - dopytałam. -Mam nadzieję, że twoi rodzice mnie polubią.... - wypowiedział. - kochanie.... oni nawet, kiedy opowiadałam im o tobie wiedzieli, że jesteś mega. - puściłam mu oczko. Horan podniusł mnie z podłogi przygniutł do ściany i mocno pocałował. - kocham Cię - szepnął mi do ucha. - ja cb też - odpowiedziałam przytulając go.                                                                                                                                 *Ann* Jeju o 8:00 obudził mnie mój wspaniały brat Jordan . Ma 7 lat i wrzeszczy jak szalony. To byłby cud gdyby chociaż na sekundkę się przymknął... Na dodatek mama poprosiła mnie, żebym wyszła z nim na plac zabaw o 14:00. Suuper... Akurat wtedy jestem umówiona z Liamem.... Będę miała cudowne spotkanie z ukochanym i z dodatkiem krzyczącego brata na placu zabaw ... idealnie.... Jeju jest już 12:54. Muszę zacząć się zbierać... Mama w pracy, brat u kolegi... cały dom dla mnie... Założę czarne rajstopy a na nie dżinsowe spodenki a na górę ubiorę czarną koszulkę a na wieszk dżinsową kamizelkę. Zrobiłam sb wyraźny makijaż za pomocą czarnego tuszu, czarnej kretki, czarnego eylinera i czarnego cienia. Włosy spiełam w niedbały kok. Ok teraz jestem gotowa. Mój brat właśnie przyszedł. O matko... Był cały usmolony czekoladą... Musiałam go na szybko przebrać. Ubrałam mu dżinsowe rurki i kamizelkę w sumie to obydwoje dzisiaj byliśmy ubrani na dżinsowo..Ładnie piczesałam mu włoski i wyczyściłam okularki. Ok jesteśmy gotowi możemy iść. Uśmiechnęłam się do niego, założyłam glany, Jordanowi założyłam buty i dodałam chustkę, wzięłam za rękę i zamknęlam dom. Obok mojego ogrodu czekał już Liam. -hej kochanie - powiedziałam, całując go w policzek -hek skarbie - odpowiedział - widzę, że dzisoaj ktoś nam będzie towarzyszył - uśmiechnął się do mojego brata. - Luam bardzo Cię przepraszam ale jakoś tak wyszło... - zaczęłam się tłumaczyć. -Ann spokojnie, w niczym mi nie przeszkadza, może się odmłodzimy - zaśmiał się. - kocham Cię - szepnęłam - ja cb też Ann - odpowiedział. Na placu zabaw bawiliśmy się świetnie Liam zaprzyjaźnił się z Jordanem. Jordan też go bardzo polubił bo nie odstępywał go na krok. W sumie to cieszę się, że go z nami zabrałam.                                               *Perrie* - Co oglądamy ? – spytałam siedzącego obok mnie Zayna - Co powiesz na ….. ,, Love Actually’’ ? – zaproponował. - Łał Zayn skąd wiedziałeś… To moja ukochana komedia romantyczna – dopytałam zadowolona. - Jak się kocha swoją dziewczynę na maksa, to stara się o niej wiedzieć jak najwięcej, skrbie – uśmiechnął się do mnie a następnie dał całusa w usta. – To zabieramy się do ogladania . – dodałam włączając film. Oglądaliśmy go w spokoju siedząc i jedząc przygotowany wcześniej popcorn i popijalismy to colą. W pewny momencie odstawił wszystko i zaczął się do mnie przybliżać… Po pewnym czasie przytulił się do mnie. Siedzieliśmy wtuleni w siebie i już mieliśmy się pocałować, gdy nagle do domu wparował Harry z Julią. Szybko bez zastanowienia odsunęłam się od Malika i udawałam jakby nigdy nic do niczego nie doszło. – Upss…. Widzę, że przeszkodziłem …. – zaczął Hazza - Stary, nie ….. nic się nie stało …. My tylko rozmawialiśmy…… - powiedział Zayn - A jednak widziałem coś innego….. – zaśmiał się. - Loczek daj spokój – uśmiechnął się mój chłopak. – Dobra hehe, ja tylko wpadłem, żeby powiedzieć Wam, że zostaję dzisiaj na noc o Julie. – wymówił. – Spoks, miłego wieczoru i nocy – odparł. Po tej krótkiej rozmowie Zayn chciał dokączyć to co zaczął…. Całowaliśmy się jak nastolatkowie na kanapie….. Tego chyba nigdy nie zapomnę..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz