Mamy nadzieję, że się spodoba :*
MIŁEGO CZYTANIA <3
*Zayn*
Dzisiaj mieliśmy burzliwy poranek...
Każdy wstal wcześnie o 7:00 nie licząc Olci i Nialla i organizowaliśmy jakiś wypad bo w końcu nasi nażeczeni jutro wylatują.
- Co powiecie na udanie się do Ministry of Sound ? - zaproponował Liam
- Ej to jest świetny pomysł ! - wykrzyknął Lou
- ciszej marchewaa... jeszcze ich obudzis. - powiedział Hazza.
- wszyscy są za ? - spytała Wika.
- jasne ! O 18:00 wychodzimy ! - powiedzieliśmy wszyscy razem.
Mieliśmy już wszystko zaplanowane. Liam, ja i Hazza zadzwoniliśmy do naszych dziewczyn aby je zaprosić. Nasze kochane oczywiście się zgodziły.
Wzieliśmy się za robienie śniadania. Przyszykowaliśmy naleśniki z nutellą i bitą śmietaną. Do tego napoje i owocki.
Po 10 minutach zeszli przyszłe państwo Horan.
-Hejo kochani - przywitali się.
- o hejo właśnie mieliśmu po Was schodzić. Śniadanie czeka i stygnie. - uśmiechnęła się mówiąc Wika.
- o dziękujemu, co Wy tak dzisiaj rano wstaliście ? - zapytał ze ździwieniem Nialler.
- nie czemu.... jakoś spać się nam nie chciało .. xd (POCKER FACE) - zaczelismy sie wymigiwać..
- no ale już jedzmy - zaproponowałem.
Usiedliśmy przy stole i zaczeliśmy wcinać.
*Olka*Łał już 12:00. Muszę się pozbierać. Jeszcze dzisiaj z Niallem mieliśmy pojechać do Westfield Statford City aby kupić jakieś drobne upominki dla rodziny. - kochanie zbieraj się za 30 mimut wyjeżdżamy - usłyszałam głos Nialla. - jasne, ok - odpowiedziałam. Założyłam czarne leginsy, niebieską bluzę, białe glany i na ramie wzięłam większą torbę. Włosy rozpuściłam i zrobiłam codzienny makijaż. Zeszłam na dół czekał tam na mnie mój ukochany. -To my idziemy - zawołałam. -Ok, udanych zakupów. - krzykneli. Weszliśmy do auta i pojechaliśmy do Centrum.
*Wika* - Uff.. nareszcie możemy swobodnie pogadać o dzisiejszym i jutrzejszym dniu . - zaczęłąm. - jeju...... jakoś tak mi się smutno robi, że wyjeżdżają ... - wyszeptał Harry. - Stary daj spokój nie będzie ich tylko przez tydzień. - zaśmiał się Lou. - No tak, ale wiesz....... - powiedział nasz smutas. - Za nim się obejrzysz już będą spowrotem. - wymówił Liam. Hazza słysząc to odwrócił się, obejrzał i wymamrotał.... - No widzicie nie ma ich ... - hehehhe, dobra .... to była przenośnia - odpowiedział Zayn. Zaczeliśmy się śmiać po czym przeszliśmy do ustalania szczegółów. - Ej, na jutro trzeba zrobić im coś do jedzenia, Horan umrze z głodu - zaproponował Liam - No dokładnie, dobry pomysł - odrzekłam. - Właśnie... jeszcze trzeba dołożyć coś od nas dla rodziców Oli - dodał Lou. - Co powiecie na ...... yyyy ..... dobra nie mam pomysłu ... - wymówił Styles. - Kupmy jej kwiaty - zaczął Zayn. - Nie.... kwiaty zaraz uschną.... - powiedział Liam. - O !!! Wiem ! Wiem ! Mam pomysł ! Kupmy jej coś związanego z nami i Londynem ! Dajmy jej nasze wspólne zdjęcie z Olą i Horankiem... - zaproponowałam, krzycząc. - Nareszcie dobry pomysł. Wikuś ty to zawsze znajdziesz odpowiednią rzecz na odpowiedni moment ! - zawołał Zayn. - heheh za to ją kocham ! - dodał, krzycząc Lou. - Dobra, teraz ogarniamy dom, razem z Zaynem skoczę po jakąś dużą ramkę, Liam z Lou pójdą wywołać zdjęcie, ok ? -spytał Hazza. - Spox, ja w tym czasie przygotuję jakieś życzenia i list - dodałam. Każdy wziął się za swoją wyznaczoną pracę......
*Harry*
- hahaha Zayn pacz na to ! - krzyknąłem pokazując ramkę z jakimś facetem. - OMG hahah Hazza nie patrz na takie rzeczy, bo Ci się później koszmary zaczną śnić. - zaśmiał się Malik. - Ej... ta jest ładna - powiedziałem, wskazując na zwykłą, prostą czarną ramkę. - Masz rację... Będzie do wszystkiego pasowała, kupujemy ją, - odpowiedział. Po zakupie ramki wracaliśmy do domu, napotkaliśmy jeszcze jeden sklep ale tym razem z upominkami z Anglii. - Co ty na to, żeby dokupić jakiś upominek ? - zapytałem. - OO Harry od kiedy Ty masz takie dobre pomysły - spytał śmiejąc się. - Huhuhu Zayn mnie docenił nanan - zaśmiałem się. Kupiliśmy fartuszek, kule śnieżną, bluzę, koszulkę, budkę telefoniczną i autobus (miniaturki) , zegar, kubek i dzbanko-filiżanka xd. - Mam nadzieję, że się spodoba - wymówiłem. - Na pewno - dodał Zayn. - Zadanie wykonane ! - krzyknąłem, uśmiechając sie. Teraz już szliśmy do domu.
*Nialler* Na zakupach było wspaniale, kocham moją nażeczoną. Była inna od pozostałych dziewczyn... Traktowałem ją jak ukochaną, siostę i najlepszą przyjaciółkę. Była niesamowita. Staralismy się zakupić wszystko... Olcia miała młodszą siostę, która miała zaledwie 4 latka. Więc postanowiliśmy, że kupimy jej jakieś modne lalki. - kochanie, ale tego będzie zadużo.. ma już misie, lalki, gry no wszystko... - powiedziała Ola - oj tam... ale takiej jak my jej chcemy dać nie ma - zaśmiałem się całując ją w policzek. - Heh... Niall... co ja bym bez ciebie zrobiła.... - pociągnęła.. - no nwm... znalazłabyś sb innego ukochanego, a ja czekał bym na ciebie do końca rżycia... aż bym umarł jedząc.... - uśmiechnął się.. - Ej ... nie mów tak..... nikogo bym nie pokochała tak jak kocham ciebie .... - krzyknęła. Póżniej pocałowaliśmy się i udaliśmy się do kasy z masą zabawek. Dla rodziców Oli wybraliśmy dosyć potrzebne rzeczy... Typu jakieś szklanki i takie tam ..... A no i oczywiście dożuciliśmy do tego pościel z zamówionym przez nas papisem : ,,Chodż dzielą nas kilometry i tak Was kochamy ~ Ola i Niall '' Mieliśmy nadzieję, że im się spodoba... Po 6 godzinach chodzenia po ogromnym centrum poszliśmy coś przekąsić. Zamówiliśmy sobie frytki z jakimiś sałatkami... - Łoł... nie mogę już ... - wyszeptała Olcia. - kochanie ... co z tobą.. dasz radę... - uśmiechnąłem się mówiąc.. - Osz Ty ...... muszę Cię dogonić ... - zaśmiała się Po udanych zakupach wyszliśmy i wsiedliśmy do auta. Po 20 minutach byliśmy już w domu. Wysiedliśmy i zaczeliśmy wnoszenie wszystkiego do domu.... - Heh Niall... ciekawe czy nasz samolot to pomieści... - zamartwiła się Ola.. - Spokojnie, zapłaciliśmy za 30 kg przewózkę będzie ok - powiedziałem. - Na szczęście mój ukochany o wszystkim pomyślał - wymówiła.
- heheh oj tam - zaśmiałem się.
*Louis* - o patrzcie kto przyjechał ! - wykrzyknąłem. - Cześ Lou ! - powiedziała Ola - A witam witam - zaśmiałem się - A więc.... kochani macie 1 godzinkę na przygotowanie się do klubu. - wymówiła Wika. - Ej ale jak to .... ? do jakiego klubu ? - spytał Niall. - Z powodu tego, że wyjeżdzacie postanowiliśmy wszyscy udać się do klubu ... - poinformował ich Zayn. - Tylo powiedzcie, że idziecie.... proooszę,.... - wyszeptał patrząc na nich Liam. - heh.. w sumie wieczór mamy wolny więc możemy iść... - powiedziała Olucha. - ŚWIETNIE ! zbierajcie się z 50 minut wyjeżdzamy, zaraz powinny się zjawić Julie, Ann i Perrie. - wykrzyknął Hazza.
*Olka*
Łoł całkowicie mnie zaskoczyli. Oni to byli zakręceni. Miałam tylko jeden problem w co się ubrać..... Postanowłąm, że odświeżę szafę i założę czerwoną sukienkę i czerwone szpilki... uuu i tu pojawiły sie moje wątpliwości... czy w nich wytrzymam... jednak stwierdziłam, że muszę się postarać i, że dam radę. Na wieszk wezmę granatowy żakiecik. A włosy zwyczajnie rozpuszczę. Zrobię wyraźny makijaż i będzie ok. Po 30 minutach byłam gotowa ubrana i umalowana. Zszedł też i mój Horan. - Pięknie wyglądasz .... - powiedział do mi do ucha. - heh dobry żart ... Ale dziękuję... Ty też ładnie wyglądasz,- odpowiedziałam po cichu. Miał niebieskie rurki, vansy i do tego czerwoną koszulę, włosy delikatnie postawione na żelu. Wygladaliśmy jakbyśmy specjalnie ubieraliśmy się tak samo. Dobra mogliśmy schodzić. O dziwo wszyscy już czekali. Dziewczyny wyglądały pięknie. Miały obcisłe sukienki i wysokie szpilki. Podziwiałam je za to ale sama nie dałąbym rady w nich iść .... Co dopiero mówić o tańczeniu... O 18:50 byliśmy na miejscu. Łoł w środku było pięknie.... nie widziałam jeszcze tak ładnego klubu ..... Każdy z nas zaczął tańczyć i zamawiać sb drinki. Każda para była tak w sobie zakochana, że co 5 minut kończyło się na pocałunku. Heh.... Szkoda mi było Wiki bo jako jedyna nie mogła pić alkoholu.... Była w ciąży.... Zauważyłam, że siedziała z Lou na kanapie postanowiłam, że do nich podejdę. No oczywiście za mną wlukł się mój ochroniach Nialler. heh kochałam go. - Cześć... Wikuśka mogę Cię na słowo ? - spytałam - Lou idę pogadać z Olą ok ? - zapytała swojego ukochanego. - Jasne - uśmiechnał się. - Niall poczekasz tu na mnie ? - zapytałam mojego ,,anioła stróża'' - no pewka - mówiąc to póścił mi oczko. Zabrałąm Wikę w jakieś bardziej ciche miejsce.... - Wiktoria , słuchaj..... nie jest Ci tak przykro, że każdy zamawia sb drinki a Ty zostajesz o soku i wodzie ? ... jak chcesz mogę z tb posiedzieć ? - zaproponowałam. - Nie Olcia no co ty.... Wiedziałąm, że tak będzie ... to są uroki ciązy... Ale Lou jest ze mną i pije to co ja ... - uśmiecjnęłą się łapiąc mnie za rękę - Ola wiesz co...... będę teskniła..... - dodała. - Och ,,, ja też.... spokojnie to tylko jeden tydzień.... Odwiedzę twoją mamę i po opowiadam co i jak - odrzekłam. - Dziękuję Ci .... ale pamiętaj mamy być w stałym kontakcie telefonicznym.... - Heh jasne .... a teraz chodź zatańczymy, niech chłopaki w końcu zrozumią że możemy się bawić - mówiąc to pociągnęłam ją na parkiet i zaczeliśmy tańczyć... Cały wieczór był nieziemski... Zapamiętam go uhuhuhu na dłuugo...
Mamy nadzieję, że się podoba :*
Czekamy na waszą opinię w komentarzach ~Marchewa i Olka



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz