sobota, 15 lutego 2014

Nowe twarze :
Amanda- Jest trzydziestoletnią mamą Olki, pracuje jako wybitny chirurg, w domu mieli trudną sytuację na szczęście znowu zostali zamożną rodzicą. Cechuje ją dyscyplina, wytrwałość, wyrozumiałość i uprzejmość. Stara się być jak najlepszą mamą. Ola strasznie ją ceni. 





Jake- trzydiestopięcioletni tata Olki, i mąż Amandy. Jest na prawdę doświadczonym prawnikiem i ojcem. Wyprowadził rodzinę z kryzysu. Bardzo polubił nażeczonego Olki i jest pełen podziwu jego zdolności. Szanuje niemal każdego człowieka, jest wrażliwy.




*Wika*

OMG ! dzisiaj moja Ola wylatuje ! - krzyknęłam, budząc się i Louisa....
- Spokojnie, niedługo wrócą - uśmiechnął się ...
- Lou... ja nigdy nie rozstawałam się z Olą na taką odległość ... nie moge - narzekałam
- Wytrzymasz, obiecuję Ci, że będziemy dzwonili do nich codziennie - powiedział dając mi buziaka w policzek..
- No nie wiem .... ale teraz muszę szybko się pozbierać zwołać resztę i zrobić śniadanie i pożegnać się.. - po tych słowach spłynęła mi łza po policzku....
Lou widząc to przetarł ją i mocno mnie przytulił ....
- Kocham Cię - wymówiłam łzawiąc..
- Och Wikuś ... ja Ciebie też .. a teraz codź pozbieramy się - odparł...
Po tych słowach zeszliśmy z łóżka i szybko się ubraliśmy. Po dziesięciu minutach byliśmy na dole . Łoł .. Zayn, Harry, Liam, Julie i Ann już tam byli.
- Co Wy tak wcześnie ? - spytałąm.
- Ej oni za pietnaście minut wylatują..... - odparł smutny Hazza
- Są już spakowani i za chwilkę jadą na lotnisko... - dodała Ann.
- Gdzie Ola !!?? - krzyknęłam.
Nagle w drzwiach pojawili się Niall i Olcia. Kiedy tylko ją zobaczyłam bez zastanowienia żuciłam się jej na szyje...
- Wika... co Ci ? - zapytała.
- Ja po prostu.... nie chcę się z tobą rozstawać... - odpowiedziałam.
- Kochanie .... ja też .. to tylko dwa tygodnie... szybko wrócimy - powiedziała
Nic jej nie odpowiedziałam tylko mocno ją przytuliłam...
- Oluś musimy się zbierać - poinformował Niall.
- Nie ... zostańcie....proszę.... - wymówiłam..
- Laska.... No co Ty.... Nie płacz.... będziemy w stałym kontakcie.. przecież wiesz .. - wymówiła Ola
- Tak, ale to co innego... - odparłam.
-Dobra Wiki .. muszę się z Wami pożegnać bo za dziesięc minut wylatujemy - dodała.
Po tych słowach wręczyliśmy jej prezent, który miała przekazać jej rodzicom.
Przytliliśmy się po raz ostatni i pojechali..... Nie obeszło się bez łez... Tym razem i Ola płakała... No coż rozstania bolą....
*Niall*
- Łoł myślałem, że nigdy się z tamtąd nie wyrwiemy.... - zaśmiałem się.
- Heh.. no ... to było niezłe - odpowiedziała Olcia.
- Jak myślisz .... będą tęsknić ... - zamyśliłem się.
- Z tej akcji, która odbyła się w domu wywnioskuję, że chyba tak ... - uśmiechnęłą się.
- Łoł.... jakoś tak dziwnie .... - głośno pomyślałem.
*Olka*
Byliśmy już na lotnisku. Za pięć minut mieliśmy być w samolocie. Nasze bagaże już tam były...
Usiedliśmy na miejscach i nagle wystartowaliśmy... Przez pierwsze minuty Niall trzymał mnie za rękę... Okropnie bałam się lecieć samolotem ;3...
Później jakoś zleciało.... Rozmawialiśmy na jakieś tematy byle odwrócić uwagę od samolotu....
Po dwuch godzinach i trzydziestu minutach byliśmy na miejscu....
Rzeszów - miasto w którym się wychowywałam, mieszkałam, dorastałam... miejsce w którym poznałam moich pierwszych przyjaciół... po raz pierwszy się zakochałam... z tym miastem miałam wiele wspólnego...
Teraz jazda do domu rodziców.... Było niedaleko a więc już po upływie siedmiu minut wjechaliśmy pod bramę domu... Nagle wyszli rodzice...
-mamo... tato... - wymówiłam i natychmiast do nich pobiegłam....
- córa.... - odparli mocno mnie przytulając.
Nie ukrywając... tak miałam bardzo dobre kontakty z rodziną.. Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim. Dla tego aż tak bardzo cieszyliśmy się, kiedy mogliśmy się spotkać. W pewnym momencie z auta wyszedł Nialler..
- Kochani to jest Niall... mój nażeczony o którym Wam opowiadałam...- zaczęłam łapiąc Horanka za rękę.
- Helo - przywitał się.
Na całe szczęście moi rodzice doskonale znali angielski i nie mieli żadnego problemu w porozumiewaniu się z Niallem.
- Hi ! You're so handsome, Ola said you were nice but did not mention that so
(pl. cześć jakiś ty przystojny Ola mówiła, że jesteś ładny ale nie wspominała, że aż tak) - zaśmiała się moja mama.
- skarbie daj spokój - wymówił tata
- hehe thank you - Glad to hear it -
(pl. hehe dziękuję.. miło mi to słyszeć ) - odpowiedział Niall, chwytając mnie za rękę.
- Dobra wejdźmy do domu - zaproponował mój tato.
- Mamo... ja jeszcze chwilę zostanę tu z Niallem ok ? zaraz przyjdziemy - poiformowałam.
- Jasne, tylko pozpieszcie się - wymówiła.
Stałam z Horanem oparta o nasze auto. Rozmawialiśmy o tym jacy są moi rodzice i takie tam. Nialler mówił, że wspanialszych osób od nich pomijając mnie nie ma. Hehe bardzo mnie to bawiło, ponieważ był tak miły, że chyba żadna dziewczyna nie mogłaby mu się oprzeć. Nagle mocno przytulił mnie i pocałował. Jak na złość z mieszkania wyszli moi zniecierpliwioni rodzice.. I musieli wszystko zobaczyć.... No cóż... W sumie nie miałam przed nimi tajemnic...
- kochanie, patrz na nich... zupełnie przypominają mi nas jak byliśmy młodzi - wyszeptała tacie mama.
- hehe tak, tylko ja nie byłem irlandczykiem i chyba aż tak słodki też nie byłem - zaśmiał się.
- oj tam daj spokój... - odparła.
Byliśmy zmuszeni przestać, więc zabraliśmy walizki i weszliśmy do środka.
No dobra, tak moi rodzice byli dosyć zamożnymi ludźmi..Z całej tej ostatniej sytuacji wyprowadził nas mój ojciec... Odprostował wszystko co się zawalił i odzyskalismy w końcu swoje pieniądze. Tata był na prawdę doskonałym prawnikiem a mama równie wspaniałym chirurgiem. Nasz dom .... hmm.... był chyba jak nowoczesny dom ..... Miał basen, ogromny ogród, duże szklane okna a poza tym nie różnił się niczym innym od zwykłego, polskiego domu.
- Łał ! - wykrzyknął Niall.
-Co się stało ? - spytałam zdziwiona..
- Jaki wspaniały dom ... - odparł..
- Niall daj spokój.... Ty mieszkasz w willi ... Która jest tysiąc razy lepsza od tego mieszkania.... - uśmiechnęłam się..
- Nie prawda - powiedział.
- Prawda - zaśmiałam się
- Nie - kłucił się
- Tak - wymówiłam poraz ostatni.
To dzięki tacie, bo zaciągnął go do środka xdd. 
Wiele się zmieniło od kąd byłam tu ostatni raz ... Nowe obrazy, kolory ścian, meble... Było pięknie.... Chyba wiele osób zazdrościłoby mi miejsca zamieszkania. Po ogarnięciu się i tym całym zamieszaniu wybiła 23:00.
Siedzieliśmy jeszcze z rodzicami i  gadaliśmy o jakiś błachostkach ... Mama z ojcem chyba byli zachwyceni Horanem... z chwili na chwile, chcieli dowiadywać się o nim coraz więcej.... Nagle zadzwoniła do mnie Wiktoria.
-Kochani, zaraz przyjdę muszę pogadać z Wikuśką - poiformowałam ich.
- Jasne - odparli
Pogoniłam pod drzwi mojego pokoju i szybko odebrałam telefon...
(J-ja, W-Wika)
J: cześć- zaczęłam.
W: wszystko ok? jak lot? nic się Wam nie stało ? - dpytywała.
J: Wikuś spokojnie... Niall jest na dole z rodzicami i chyba nie ma zamiaru iść spać - zaśmiałam się.
W: ufff.. zamartwiamy się o Was .....
*ciszaaaa...*
W: Ola ? .... Olek ? ... Jesteś tam ? Co się stało ? ... Olcia proszę odezwij się ...... 
J: OMG ! - krzyknęłam do słuchawki...
W: Co się dzieje ? 
J: Bosz... Mój pokój Omg .... Mój stary pokój...
W: łał dowiem się w końcu co tam jest .....
J: Nie uwierzysz .. moje różowe ściany w końcu zamieniły się w wymarzone kolory i ozdoby.....
O takim pokoju marzyłam zawsze... 
Pościel z flagą UK... na ścianach flagi, plakaty, światełka... na łóżku laptop.... wykończone okno, które wstawiałam w wieku 14 lat z moim dziadkiem... Łzy same zaczęły mi spływać po policzku... Nie mogłam w to uwierzyć.... Najchętniej siedziałabym tu i nigdzie się nie ruszała.... Szybko położyłam się na łóżku i kontynuowałam rozmowę.
J: łoł... to niemożliwe...
W: kochanie.... to musi wyglądać pięknie....
J: jest niesamowicie ! - krzyknęłam...
Rozmawiałyśmy godzinę ... wybiła 24:00 i Wikuśki była 23:00 a więc mogłam jeszcze rozmawiać... Nialler jak nie wracał tak nie wraca.... Musiałam zakończyć rozmowę z przyjaciółka bo do telefonu pchałą się reszta przyjaciół... Z każdym zamieniłam po pare słów i w końcu odłożyłam telefon.... Do pokoju wszedł Nialler ... wykąpany w piżamie... 
- Kiedy tak szybko zdążyłęś się umyć ? - spytałam, ze ździwieniam.
- Ty rozmawiałaś przez telefon... - zaśmiał się - a i tak wgl też będziemy mieli takie dżakuzi, robi super masaże wodne... Obiecuję Ci to - po czym puścił mi oczko
- Heheh zobaczymy - odparłam..
Po tych słowach szybko chwyciłam piżamy i sama poszłam wytestować dżakuzi xdd. Niall miał rację taka kąpiel na serio wciąga. xdd. Moi rodzice wiedzą co dobre. Wróciłam do pokoju i położyłam się obok Horana. Zgasiłam światło i paliły się tylko małe, kolorowe lampki...
- Kocham Cię - wyszeptał Niall.
- Achh.. Ja Ciebię skarbie też - odpowiedziałam całując go w policzek..
Po czym wtuleni w siebię poszliśmy spać... 




/ Mamy nadzieję, że jest ok :) Megaa prosimy o opinię w komentarzach ;***

Kochamy Was ♥ Każdy komentarz daje nam coraz to nowsze inspiracje... 
P.S przepraszam za błędy xdd ~Truskawa ;3

Gdyby ktoś miał wątpliwości to ja Olka będę podpisywała się Truskawa ;3 To tak tylko, żebyście wiedzieli ;** DOBRANOC i miłego czytania ;***

~ Truskawa i Marchewa ♥ 

5 komentarzy:

  1. Świetny! Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super...tylko jednego nie rozumiem, w 1rozdziale pisalo,ze one sa biedne, a tutaj, ze Ola jest zamożna :p. Ale i tak świetne i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej w sumie to masz racje xp ale oj tam jek rodzice odzyskali prace ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. fajne tylko skoro Ola ma 19 lat bo tak pisałaś kiedyś a jej mama ma 30 to jak ją urodziła miała 11?? ale tak to jest ok :)

    OdpowiedzUsuń