Tak w końcu mam synka! Mam upragnionego synka na którego tak długo oczekiwałem. Ma duże, wyraziste, zielone oczka. Jest najpiękniejszym bobasem na świecie! Często zastanawiałem się jak to jest, kiedy mieszkasz z czwórką najlepszych przyjaciół na świecie i nagle w twoim życiu pojawia się nowa osoba, która urodzi ci dziecko. Otóż teraz już wiem, że to najlepsze uczucie na świecie! Mówię wam nie macie czego żałować, że czasem ryzykujecie. No, ale teraz najważniejsze, żebym był przy Wiktorii i dziecku.
*Niall*
Wczorajszy dzień z rodzicami Olki był niesamowity. Jak to rodzice zaczęli wyciągać i pokazywać mi zdjęcia mojej przyszłej żony z dzieciństwa. Wszyscy mieliśmy z tego ogromny ubaw, a mała Olcia wyglądała prze słodko w pieluszkach i długich, kręconych włoskach.
Ale przejdźmy do dzisiaj. Jutro mamy samolot do Anglii co oznacza dzisiejszy, ostatni dzień w Polsce. Myślałem, że Polska to kraj nudów. Nic się tu nie dzieje, jest spokój a ludzie jedynie pracują. Myliłem się. Polska to niesamowity kraj, pełen kolorów i motyli. Każdy ma tu jakieś przydzielone zajęcia a później całą rodziną potrafią spędzić niemal calutki dzień. Z jednej strony żałuję, że jutro musimy już wracać a z drugiej znowu ujrzę przyjaciół za którymi tak strasznie się stęskniłem.Ostatni dzień postanowiliśmy wszyscy spędzić w domu i poraz ostatni nacieszyć się sobą. Madzia dowiedziała się o naszym jutrzejszym wyjeździe i niestety zamknęła się w pokoju i nie chciała z niego wyjść nawet, kiedy na stole pojawiało się jej ulubione danie. Na całe szczęście Olka zdążyła wszystkiemu zapobiec. Nie wiem w jaki sposób, ale paroma słowami potrafiła wyciągnąć ją z pokoju.
- Nialler... - schodząc ze schodów powiedziała.
- Tak kochanie? - spytałem.
- Muszę jeszcze skoczyć do mamy Wiktorii... - odrzekła zakłopotana.
- Spokojnie nie martw się... Zajmę jakoś twoich rodziców a ty szybko się wymkniesz. hmm? tylko się pośpiesz. - zaśmiałem się.
- Kochany jesteś! - pocałowała mnie a następnie wybiegła cicho z domu.
*Olka*
Kurde czemu ja zawsze mam taką sklerozę. Zawsze zapominam o najważniejszych rzeczach. Wystarczyło mi 5 minut i byłam w domu Wiktorii.
- Dzień dobry. - powiedziałam, otwierając drzwi.
- O witaj Olu! Co Ty tu robisz? - spytała pani Marta - mama mojej przyjaciółki.
- Właśnie jutro wylatuję znów do Anglii i przyszłam powiedzieć, że parę dni temu Wiktoria urodziła chłopczyka.
- Wiktoria!? Jak to!? Kto jest ojcem!? Czemu nic nie powiedziała!? Dobrze się czuje !? - zasypywała mnie pytaniami.
- Spokojnie, tatą chłopca jest Louis jej narze... jej chłopak, prze pani. Wiktoria ma się świetnie a nic nie mówiła ponieważ ciągle jest w szpitalu a wcześniej nie chciała pani martwić. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Ufff... już myślałam. Proszę cię jak tylko wyjdzie ze szpitala daj mi znać. Muszę do niej zadzwonić. - odparła.
- Dobrze, a teraz zmykam bo wyrwałam się na chwile z domu a planujemy cały dzień spędzić naszą rodziną, dowiedzenia! - krzyknęłam wychodząc z ogromnego salonu.
- Dowidzenia Olu - dowidzenia. - rzekła.
Jak najszybciej starałam się dobiec do mojego domu. Miałam nadzieję, że nikt mnie nie zauważy. Otworzyłam drzwi. Wszyscy siedzieli w kuchni. Rozmawiali na jakieś śmieszne tematy bo co chwilę słyszałam podśmiechiwania. Łał była babcia!
- Cześć babciu! - krzyknęłam przytulając ją na krześle!
- Co ci tak długo w tej łazience schodzi co!? - spytała oburzona.
W tym momencie popatrzyłam na Niall'a puszczającego mi oczko.
- Ach babciu, tak mi schodzi - zaśmiałam się siadając obok niej.
Zachwycała się moim narzeczonym. Wmawiała, że ślub musi być w Polsce bo inaczej będziemy musieli transportować ją samolotem. W tym akurat żadnego problemu nie było a ślub i tak planowaliśmy w Anglii.
Rozmawialiśmy na temat dziwnym rodzinnym tematów. Po czterech godzinach pogawędek. Razem z Niall'em opuściliśmy rodzinną kuchnię no i udaliśmy się pakować. Nienawidziłam tego. Nie dość, że zawsze panuje przy tym totalny chaos to jeszcze łzy spływają mi po policzkach z myślą, że znów opuszczę swój rodzinny domek. No dobra w końcu trzeba to zrobić. Horan ściągnął z szafy walizki. Ja wyrzuciłam wszystkie nasze ubrania z szafy.
- kochanie - odrzekł mój przyszły mąż.
- co skarbie? - spytałam ze zdziwieniem. Patrzył na mnie takim dziwnym, nieubłaganym spojrzeniem.
- wiesz, że cię kocham najbardziej na świecie!? - spytał. Totalnie mnie to zdziwiło bo normalnie w takich sytuacjach rzucał się na mnie i obrzucał poduszkami. Dzisiaj wyglądało to trochę inaczej...
- ejejje coś mi tu nie gra ... - odrzekłam.
- wiesz o tym? - powtórzył pytanie.
- wiem... - po tym słowie przyciągnął mnie do siebie i zaczął mocno całować... wylądowaliśmy na łóżku...
- Niall - zaczęłam....- tak ? - zapytał...
- chcę tego.... - powiedziałam z pewnością...
- jesteś tego pewna? - pytał upewniając się. Wiedziałam, że nie chce robić nic wbrew mojej woli i po tamtej sytuacji, która kiedyś miała miejsce po prostu zawsze o to pytał.. a ja niestety nigdy nie byłam gotowa...
- jestem Niall... Jestem tego pewna. Jestem gotowa... - odrzekłam.
W tym momencie Horan spokojnie ściągnął mi koszulkę... Nie miałam pojęcia co się dzieje... Kiedyś byłam do tego zmuszana a teraz robię to z czystej przyjemności... Nialler był tak delikatny, że dosłownie nic nie czułam. Delektowałam się każdą chwilą... ciepłem jego ciała...
- Było dobrze? - spytał po wszystkim.
- Kocham Cię - nie wiedziałam co powiedzieć a tylko to przyszło mi na myśl.
- Ja Ciebię też. - odparł jeszcze raz mocno mnie przytulając.
*Niall*
To było niesamowite. Nigdy nie czułem i nie wiedziałem , że aż tak bardzo ją kocham. Nigdy nikogo nie darzyłem tak wielkim uczuciem jak właśnie ją... Była niesamowita...
Kto by pomyślał, że podczas zwykłego pakowania możemy przeżyć coś takiego...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że dopiero teraz i po ta długiej nieobecności dodaje rozdział, ale niestety kilkanaście dni spędziłam w szpitalu... Przepraszam, że taki krótki, ale mam nadzieję, że chodź odrobinkę wam się spodoba. A właśnie mam jeszcze jedną złą wiadomość next pojawi się dopiero za 2 tygodnie. Wyjeżdżam do Bułgarii i niestety nie będę miała jak go dodać. No to do zobaczenia i miłego początku wakacji! - Olka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz