poniedziałek, 3 marca 2014

^tydzień później^

*Nialler*
O 8:30 do pokoju wpadła Madzia. Była taką słodką dziewczynką. Gdybym miał wybierać chciałbym taką siostrzyczkę. Mały, śliczny i zdolny słodziak.
- Nialler ! Wstawaj ! - krzyczała skacząc po łóżku.
- Hehe ok już wstaję. - powiedziałem śmiejąc się.
- Ola !! Ola !! C'mon !! Obudź się w końcu !! - teraz dopadła moją narzeczoną. xd
- Siostra.... Daj mi pospać. - marudziła Olcia.
- Ej nooo ... - rzekła i złożyła ręce...
- Wiesz co ... chyba wiem jak ją obudzić - puściłem jej oczko...
Ta tylko popatrzyła i cichutko zaśmiała się zgadzając się na pomoc w pobudce ..
Odsunąłem się na bok i dałem buziaka Oli...
- Ej noo... - popatrzyła na mnie mówiąc.
- No coo... - uśmiechnąłem się.
Teraz i ona sie na to zgodziła . Madzia tylko na nas patrzyła i z niecierpliwością czekała aż w końcu zabierzemy ją do jej ulubionej kawiarenki ,,Niebieskie Migdały''. Po krótkiej chwili razem z Olą byliśmy zmuszeni przestać. No cóż... Tak to jest z młodszymi dziewczynkami. 
Właśnie przypomniałem sobię, że w szafie mam jeszcze dwa prezenty dla Madzi. Szybko zeskoczyłem z łóżka, otworzyłem drzwi szafy i wyciągnąłem odpowiednie rzeczy ...
- Madzia .. - zacząłem.
- Tak ? - spytała słodkim, promiennym głosikiem.
- Wiesz co... Mam jeszcze coś dla Ciebie - uśmiechnąłem się i wręczyłem niespodziankę.
- Niall ! Łał ! To moje wymarzone lalki !!! - krzyknęła i żuciła mi sie na szyje.
- Hehe cieszę się, że Ci się podobają a teraz zmykaj się ubierać i idziemy do kawiarenki - po nformowałem ją.
- Ok , już pędzę ! Będę na Was czekała ! - w podskokach wybiegła z naszeg pokoju.
Widziałem, że Olcia też już wstała i powoli ścieliła łóżko. Postanowiłem, że trochę ją rozweselę i rozbudzę. Szybko żuciłem się na nią i zacząłem ją gilgotać .
-Hehe Niall przestań, skarbie... łaskocze.. heheh ... - śmiała się mówiąc.
No w końcu musiałem skończyć.
*Olka*
Niall był tak kochany, zrobił mi taką pobudkę xd. Jeju ach... czy ta moja siostrzyczka musi być aż tak wymagająca i o tak wczesnej porze ściągać mnie z łóżka tylko dla tego, że chciała gdzieś iść !? Widocznie tak. Dobra musiałam się przecież zbierać. Założyłam czarną koszulkę adidas, szare leginsy i niebieskie vansy, na wieszk ubrałam zwykłą przewiewną kurtkę. Wzięłąm naszyjnik i zegarek. Do torby wpakowałam portfel, telefon i jakieś tam potrzebne rzeczy, Zwykły makijaż i byłam już gotowa. Zbiegłam na dół i zobaczyłam....
OMG! To był Artur ! Mój najlepszy przyjaciel (oprócz Wiki). Kiedy tylko go zobaczyłam od razu żuciłam mu się na szyję. 
- Artur! Jeju! Artur! Jak Ty się zmieniłeś ! - wykrzyknęłam.
- Ola ! Jak dawno Cię nie widziałem, stęskniłem się ... właśnie wczoraj wieczorem dowiedziałem się, że przyjechałaś. - po tych słowach mocno się przytuliliśmy. Artur był dla mnie jak brat, zawsze o wszystkim mogłam mu powiedzieć i zawsze zaufać. Dopiero po chwili przypomniałam sobie o moim Niallu. Przecież on nic o nim nie wiedział. Odskoczyłam, złapałam Niallera za rękę i przedstawiłam ich sobie. 
- Niall to jest Arur, mój najlepszy przyjaciel - powiedziałam z uśmiechem i blaskiem w oczach.
- Cześć, miło mi Cię poznać. - rzekł do Artka.
- Artur to jest Niall, mój narzeczony. - dodałam z radością.
- Hej, Ciebię też równie miło poznać. - wymówił.
Niestety popołudnie miałam już zaplanowane... Postanowiłam umówić się z Otto (bo tak go nazywałam) jutro o 14:00. Zgodził się i po buziaku w policzek poszedł chyba do swojej dziewczyny.
No to teraz wyskakuję z ukochanym i Madzią do kawiarni.
*Ann*
Za prośbą mojej mamy właśnie dzisiaj miałam przyprowadzić moich wspaniałych przyjaciół do mnie na obiado-kolację. Zgodzili się, ale.... Jakoś dziwnie się czułam... Brakowało mi Olki i Horana.... Postanowiłam, że gdy tylko przyjadą od razu zaproszę ich do siebie. Ale teraz muszę szybko się ogarnąć i lecieć pomóc mojej mamie. Mama jak zwykle była świetnie zorganizowana i wszystko miała już przygotowane do ,,spotkania'' pozostały dwie godzinki a więc ten czas poświęciłyśmy na gotowanie. Postanowiłyśmy przygotować zapiekaną wołowinę, zapieczone ziemniaki i tradycyjną, brytyjską sałatkę. Na deser domowy pudding i ,,bread and butter pudding''. Na pod wieczorek do herbaty zrobiłyśmy babeczki z dżemem i gęstą śmietaną. Mmmmm... pycha. Razem z mamą miałyśmy nadzieję, że moim przyjaciołom wszystko posmakuje. Nagle w drzwiach pojawił się mój młodszy brat. 
- Hejo ! Jak Ci minął dzień ? - spytałam witając się.
- Nuudy, poza tym pani od matematyki dała mi trzy bo nie rozumiałem zadania... to nie sprawiedliwe... - powiedział ze smutkiem.
- Oj tam, nie przejmuj się, obiecuję, że później Ci kochany wszystko wytłumaczę, ok ? A teraz chodź pomogę Ci się ładniej ubrać, bo na obiad przychodzą do nas moi przyjaciele. - wymówiłam z uśmiechem.
- A będzie Liam !? - zapytał krzycząc.
- Jasne, chyba dobrze no nie ? - puściłam mu oczko.
- Jeeeeea !! Będzie Liam ! Mamo Liam przyjdzie ! Juuuupi ! - wykrzyknął i w poskokach poszedł do swojego pokoju.
- Mamo ja pójdę go ogarnąć i zaraz do Ciebię przychodzę - oznajmiłam mamę.
- Dobrze, ale Ty też powinnaś coś z sobą zrobić - uśmiechnęła się.
- Kocham Cię mamo ! - powiedziałam i poszłam na górę.
Wyciągnęłam braciszkowi błękitną koszulę w kratkę i niebieski jeansy. Delikatnie postawiłam włosy na żelu i był gotowy. Teraz tylko czekał na gości. Łał... a ze mną !? co teraz... nie miałam pojęcia co na siebie włożyć. Szybko wyciągnęłam coś z szafy. Trafiło na czarną koszulkę i białą spódniczkę. Na nogi zaciągnęłam czarne pod kolanówki. Rozpuściłam i wyprostowałam ładnie włosy. Oczy pomalowałam delikatnym, beżowym cieniem i czarnym eyelinerem. Byłam już gotował. Łał nie mam pojęcia jakim cudem ale w dużym pokoju ujrzałam już cudownie zastawiony stół i pięknie wyglądającą mamę z bratem... Niesamowite jaka ona jest szybka. Kocham ją.
Za pięć minut powinni zjawić się moi znajomi. Teraz tylko czekałam.
*Liam*
Jest ! Staliśmy już wszyscy przed drzwiami domu Ann. Harry nagle zapukał. Panowała świetna atmosfera. Przed drzwiami stanęła moja dziewczyna... Jeju wyglądała niesamowicie. Wszyscy weszli do środka a ja... a ja stałem jak głupi i się jej przyglądałem. Wmurowało mnie... 
- Czemu stoisz ? - spytała.
- Jeju Ann jak Ty pięknie wyglądasz.... Kocham Cię ! - od powiedziałem, mocno ją całując.
Cały wieczór był cudowny, wszystko było dopięte na ostatni guzik... Łał nigdy nie spędziłem milej czasu... Każdemu z Was życzę takiego miłego wydarzenia....

Mam nadzieję, że się podoba, przez ostatnie dni nie miałam pomysłu i dlatego tak długo nic się nie pojawiało. Przepraszam i zapraszamy do dalszego czytania ♥ 
Przy okazji wpadajcie --> http://myblackrainboww.blogspot.com/ <-- blok Marchewy - pozostawcie po sobie ślad - będzie nam bardzo miło :)
~ Truskawa i Marchewa






2 komentarze:

  1. Super !...Lubię czytać waszego bloga, ale może niech się zacznie coś dziać ? :) wiecie chyba o co mi chodzi XD ...oczywiście nie zmuszam tylko taka propozycja :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Planujemy to po powrocie Horana i Olki do angli :))
    Podpowiedź coś z Wiką :)) musimy opowiadać stopniowo ;*

    OdpowiedzUsuń