*Harry*
- Jeju! Mamy taki cudowny, ciepły dzień! Zróbmy coś niesamowitego! - wykrzyknąłem schodząc do kuchni, w której byli moi przyjaciele.
- Ej wiecie co ! Kociak ma rację ! - odparła Perrie.
- Proponuję wypad do lasu. - zaproponował Zayn.
Jeszcze w tedy nie miałem pojęcia na co się decyduję... Nie wiedziałem, że to wydarzenie będzie miało takie ogromne znaczenie w moim dalszym życiu...
- To co zbieramy się, szykujemy kosz i wypadamy wieczorem na ognisko do ,,naszego'' lasu. - powiedział Lou.
- Jasne. Szybciej ! - krzyknąłem i łapiąc za coś do jedzenia z kanapką w ręce kierowałem się na górę.
Ups... zaliczyłem glebę. Wszyscy na dole wpadli w śmiech. Hehe nie ukrywam sam zacząłem się śmiać jednak przypomniałem sobie, że właśnie za parę minutek mam iść z Julie na spacer. Moja kochana przecież nie może na mnie czekać. Nie pozwolę na to. Za bardzo ją kocham. Dobra byłem gotowy zwykły bronzowy sweterek, czarna czapka, moje ulubione spodnie i buty.
- Cześć wszystkim - pożegnałem się i zamknąłem za sobą drzwi wejściowe.
Pobiegłem na umówione miejsce i zobaczyłem Julie...
- Hej kochanie długo czekałaś ? Przepraszam.. Starałem się jak najszybciej.. Wiesz, że Cię kocham - mówiąc to dałem jej buziaka.
- Harry spokojnie, dopiero co przyszłam, tak też Cię kocham. - wymówiła.
Teraz złapaliśmy się za ręce. Postanowiłyśmy, że wpadniemy do Hyde Parku. W planie mieliśmy jeszcze St. James's Park, ale stwierdziliśmy, że chyba nie mamy ochoty tam iść. Na około bawiły się dzieci, było tak cudownie i pięknie. Znaleźliśmy wolną ławkę w zacisznym miejscu obok fątanny.
- Poczekasz na mnie ? Skoczę tylko po coś do picia. - zapytałem proponując.
- Jasne, będę na Ciebię czekać. - opowiedziała uśmiechnięta.
Niedaleko była kafejka ze świetnymi milkshak'ami. Podbiegłem do niej i zamówiłem dwa truskawkowe pyszności. Zapłaciłem i wyszedłem, udając się na powrotne miejsce, gdzie czekała na mnie Julie.
Boshe ... Po co ja tam szedłem !? Na ławce zobaczyłem jakiegoś kolesia obściskującego się z ,,moją'' dziewczyną. Nie było mnie zaledwie pięć minut a ona... Co ja sobie myślałem... Czemu to akurat mi się zdażyło... Czemu to ja zawsze mam takiego pecha... Z odruchu żuciłem shaki i pobiegłem do domu. Ciekawe czy wgl się zoriętuję, że mnie nie ma czy po prostu będzie tak pochłonięta nowo poznanym facetem i nic nie zauważy. Wróciłem do domu. Trzasnąłem drzwiami. Miałem już dzisiaj wszystkiego dosyć. Łzy same napływały mi do oczu. Wiem, że na chłopaka nie przystaje płakać, ale... No nie mogłem. Byłem tak wrażliwy... Czasem wydawało mi się, że aż za bardzo.
- Harry, wróciłeś. Jeju co Ci jest ? - spytała Wika.
Tak, nic nie odpowiedziałem. Nie chciałem, żeby kto kolwiek widział mnie w takim stanie. Szybko wszedłem do pokoju i zamknąłem drzwi na kluczyk. Żuciłem się na łóżko i chciałem opanować złość. W pewnym momencie dostałem sms'a. Na początku nie odpowiedziałem ... Dopiero po kolejnych trzydziestu minutach dałem znak życia... Ciekawe jak się z tego wytłumaczy.... i czy wgl dalej będziemy razem ... *Lou*
- ej wiecie co... Coś z Harrym jest nie tak... Odwołujemy dzisiejszy wypad .... - powiedziałem smutno.
- tak.... pójdziemy, kiedy indziej... - dodała Ann.
- dajmy mu czas... Harry jest słodkim dzieciakiem. Mam nadzieję, że jutro wszystko nam opowie a my będziemy w stanie go pocieszyć. - rzekł Liam.
- Mam nadzieję.... - wyszeptał Zayn.
Dzisiaj tak troszkę krócej. Mam nadzieję, że nie przeszkadza. Dziękuję za przeczytanie i proszę o komentarze. Na serio na maksa motywuje mnie to do dalszego pisania. Szczerze przepraszam za błędy a pewnie jest ich dużo. Do usłyszenia.
~ Truskawa i Marchewa

aaaaa KOCHAM DAWAJ SZYBKO NEXT <3<3 <3
OdpowiedzUsuńKIEDY NEXT???????? :O :O :O :O :O :O :O
OdpowiedzUsuń