Kochani a więc tym razem w moim konkursie zwyciężyła Oliwia Kurzawska :*
Napisała moim zdaniem najpiękniejszego imagina <33
Inne też były cudowne :))
W nagrodę na święta otrzymuje ode mnie kartkę świąteczną z moim prywatnym listem :>
Zapraszam do przeczytania jej imagina :
Rozgwieżdżone niebo wyglądało, jak delikatny materiał na, którym były ułożone małe błyszczące kropki. Zimna ziemia nie przeszkadzała mi, był to jeden z tych cieplejszych wieczorów. Przyjemnie mi się leżało na trawie, obserwowałam nocny wystrój nieba. Łączyłam gwiazdy w konstelacje. Gdy to robiłam, czułam się, jakbym miała oko na swój świat. Nagle na niebie błysnęła złota smuga. ,,Spadająca gwiazda", pomyślałam. Nigdy w zasadzie nie wypowiadałam życzeń, ale tego razu coś mnie drgnęło. Może było i za późno, ale zacisnęłam powieki i wyszeptałam życzenie. Zaśmiałam się pod nosem, sama z siebie i ruszyłam do domu. Droga wydawała się dosyć mroczna i wyglądała mniej przyjaźniej niż zazwyczaj. Widziałam już dom swojej sąsiadki, przyśpieszyłam kroku i wtedy ktoś przycisnął mnie do ściany i bezczelnie pocałował! Obok przeszło dwóch, podejrzanych typków, którzy ledwie trzymali się na nogach. Gdy wreszcie ta osoba się ode mnie oderwała, wymierzyłam jej siarczysty policzek.
- Ała... Ładne podziękowanie. - Mruknął męski, ale wciąż chłopięcy głos.
Ten głos... Mimo ciemności przyjrzałam się lepiej tej osobie. Mlecznobiała skóra, która wyróżniała się w mroku i przyciągała uwagę pozwoliła mi się przyjrzeć twarzy. O MÓJ BOŻE. Zasłoniłam usta ręką i pokręciłam głową. Nie... To niemożliwe. Wpatrywałam się w te oczy, które tak dobrze znałam. Wypuściłam powietrze i podparłam się o ścianę, żeby nie upaść z wrażenia. Na chłopaka twarzy powoli malował się zadziorny uśmieszek, mimo czerwonego śladu dłoni na jego policzku.
- Jezu. Przepraszam. Jezu. To serio ty?! - Wyjąkałam.
- Cóż, tak. Ja. A co znasz mnie? - Chłopak się widocznie zgrywał.
- Tak. Och. To naprawdę ty. - Przeczesałam grzywkę ze zdenerwowania.
- A ty, jesteś...? - Końcówki jego warg delikatnie drgnęły.
- Jestem Victoria, ale przyjaciele mówią na mnie Vic. - Łzy napłynęły mi do oczu.
- A, więc Vic. Dlaczego płaczesz? - Wytarł łzę z mojego policzka.
- Bo to ty... Marzyłam, żeby cię poznać. Spełniło się moje życzenie. - Wyszeptałam.
- Miło mi. Hm... Może wyjaśnimy tę sprawę z pocałunkiem? Gdzie mieszkasz? - Spytał.
- Tu, za rogiem. - Wskazałam zafascynowana.
Chłopak chwycił moją rękę w obawie, że znowu się zachwieję i tym razem upadnę. Jak przez mgłę weszliśmy do mojego domu i bez bardziej skomplikowanych pytań mamy, weszliśmy do mojego pokoju. On usiadł na krześle, a ja na łóżku.
- Tak, więc... Zauważyłem, że tych dwóch kolesi dziwnie na ciebie zerkają. Pomyślałem, że może zrobią ci jakąś krzywdę, a że nie byłem pewien ich zamiarów, udawałem twojego chłopaka i... To tak wyszło. - Wytłumaczył, chwytając się za szyję.
Serce mocniej mi zabiło. Mój idol. Tak, idol. Właśnie mnie uratował. Pocałował mnie. Moje życzenie, które miało spełnić się dzięki spadającej gwieździe spełniło się. ,,Chcę spotkać Harry'ego Stylesa", pomyślałam wtedy. I spotkałam. Jego burza loków, oczy, usta nos... Wszystko to, co widziałam dotychczas tylko na zdjęciach widziałam na własne oczy. To było dla mnie magiczne. Nie dowierzałam.
***
O poranku, gdy tylko otworzyłam oczy, moje myśli krążyły w okół wczorajszego wydarzenia. Spotkania przeze mnie Harry'ego Stylesa. Owszem, mieszkałam w Londynie, ale przecież to jest ogromne miasto. Wygramoliłam się z łóżka i szybko wciągnęłam na siebie ubrania (http://www.aletrendy.pl/kompozycja/brzoskwinia/24156/). Przeczesałam włosy szczotką i zostawiłam, je jak zwykle rozpuszczone. Wpatrywałam się, jak zaklęta w skrawek kartki na, której nabazgrane było dziewięć cyfr. Numer Harry'ego. Harry'ego Stylesa. Wciąż nie mogłam opanować myśli, kłębiły się i mnożyły. Byłam w kropce. Zadzwonić do niego, czy nie? Usłyszałam wołanie mamy na śniadanie. Zeszłam na dół, pogrzebałam widelcem w omlecie i nic nie ruszyłam, wciąż rozmyślałam. Byłam, jak robot. Wykonywałam swoje czynności, ale nie wykazywałam emocji. To głupie. Chodziło tylko o telefon, a zachowywałam się, jakbym stanęła przed naprawdę trudną decyzją. Moje wszelkie wątpliwości rozwiało to, że nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Halo? - Odezwałam się.
- Dzień dobry, czy pani Victoria już wstała? - Usłyszałam głos Harry'ego.
- Proszę mów mi Vic, nie znoszę swojego imienia. - Poprosiłam go.
- Dlaczego? Jest bardzo ładne. Bogini Victoria była jedną z najpiękniejszych kobiet Rzymu. Poza tym oznacza zwycięstwo. - Oznajmił chłopak.
No, tak. Był bardzo romantyczny.
- Przejdę, jednak do rzeczy. Czy zechciałabyś umówić się ze mną na lody?
O MÓJ BOŻE. Dobrze, że obok było łóżko na, które upadłam. Gwiazdor w, którym się podkochiwałam, zapraszał mnie na randkę! Miałam ochotę krzyczeć z radości, ale zachowałam powagę i odpowiedziałam:
- Z przyjemnością.
- W porządku, będę czekał na ciebie o siedemnastej pod twoim domem. OK? - Spytał.
- OK. - Oznajmiłam.
- To, cześć. - Pożegnał się z nutką radości w głosie.
- Cześć... - Zarumieniłam się.
Rozłączyłam się i po prostu rozpływałam się ze szczęścia. Co włożę?! Czy tak jest dobrze?! Pojdę z nim na lody! Czy to sen?! Uszczypnęłam się kontrolnie, ale nic specjalnego się nie wydarzyło, byłam taka szczęśliwa! Nie wiedziałam co robić, co myśleć. Ale serce mi dudniło jednogłośnie : "RANDKA Z HARRY'M!". Byłam przeszczęśliwa i wtedy...
Mam nadzieję, że jesteście ze mną zgodni i też Wam się podoba :*** / Olka <33
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz