czwartek, 28 listopada 2013

Heej. Tak więc jak obiecałam robiłam konkurs na imagina z Lou <3.
Mam już wyniki .... Tylko 2 osoby sie zgłosiły więc są dwa miejsca.. :33
1 miejsce - Angelika S.
2 miejsce - Jessica M.
Gratuluje :) ~Marchewkowa <3
Oto imagin Angeliki. ;33


Znowu spóźnię się na tą cholerną biologię. Czwartek jest dla mnie pechowym dniem. Wtedy zawsze spóźniam się na pierwszą lekcję , zbieram mnóstwo jedynek i do tego te dziwki które znajdą sobie każdą okazję aby zrobić ze mnie kozła ofiarnego. Chodzi mi o taką grupę dziewczyn , które uważają się za nie wiadomo co i wszyscy muszą im się podporządkować. Jeśli ktoś spróbuje im się przeciwstawić wtedy znęcają się nad taką osobą. Jedna dziewczyna przez nie popełniła samobójstwo. Straszne prawda??? Z niewiadomych powodów uwzięły się akurat na mnie. Ale ja nie dawałam im się zastraszać ani nic bo nie chciałam im dawać tej satysfakcji. Dobrze że miałam u swego boku przyjaciółkę Violettę. Ona zawsze mi we wszystkim pomagała. Również kłóciła się w mojej obronie z tymi lafiryndami. Kochałam ją jak własną siostrę. Jednak od jakiegoś czasu poświęcała mi mniej uwagi niż zwykle. Zawsze robiłyśmy sobie jakieś wypady to do kina to na basen. A teraz kiedy chcę z nią spędzić trochę czasu twierdzi że nie może bo ma jakieś ważne sprawy do załatwienia. Już domyślałam się o co tak naprawdę chodzi. Więc jakiś miesiąc temu może nawet dwa do naszej szkoły przyszło pięciu chłopaków. Znałam ich bo byli sławnymi piosenkarzami z zespołu One Direction. Słuchałam ich bo po prostu uwielbiałam ten zespół.Byli mega przystojni , ładni , zabawni i tu mogę użyć wielu bardzo pozytywnych określeń opisujących tych chłopaków. Ale wracając do sedna... Odkąd się u nas pojawili wszystkie dziewczyny ze szkoły latały za nimi jak nienormalne. Ubierały się jak nie powiem nawet co , 20 kilo tapety na twarzy i wydawało im się że polecą na nie wszyscy faceci. Było widać że chłopcom się to podoba. Było mi przykro bo z całego zespołu podobał mi się Harry a jak widziałam jak inne laski się do niego kleją a mu to pasuje to serce kruszyło mi się na miliony kawałków. Ja byłam nieśmiałą dziewczyną na którą nikt nie zwracał szczególnej uwagi. Nawet jak chłopaki z 1D pojawili się w naszej szkole nie zachowywałam się jak pozostałe dziewczyny. Dalej ubierałam się tak jak zawsze a makijażu nie robiłam bo uważałam że to nie dla mnie. Pośpiesznie ubrałam buty oraz bluzę i biorąc plecak do ręki wyszłam z domu. Tak jak też myślałam zanim doszłam a tak właściwie dobiegłam do tej przeklętej budy minęła już połowa lekcji. Konarski znowu mnie zabije... Poszłam pod drzwi sali i zapukałam po czym weszłam do środka. - Przepraszam za spóźnienie - powiedziałam - O proszę kogo my tu mamy - zaczął majaczyć nauczyciel - Pani Katrine znowu nie dotarłam na lekcję biologi na czas. Jaki tym razem jest powód twojego spóźnienia???? - Zaspałam - wyjaśniłam krótko - Zaspałaś tak???? - odezwał się - Powiedzmy że ci wierzę ale i tak będziesz się musiała tłumaczyć przed swoim wychowawcą a teraz siadaj Posłusznie usiadłam koło mojej przyjaciółki Violetty. Rozpakowałam się i zaczęłam słuchać co tym razem ma nam nudnego do powiedzenia Konarski. No tak... budowa komórki. Jakoś mnie to nie kręci ale wytrwałam dzielnie do końca. Kiedy tylko zadzwonił dzwonek spakowałam się i wyszłam z klasy a Violetta zaraz za mną. - Co za pechowy dzień... ciekawe co mnie jeszcze czeka - powiedziałam - Ciężko mi powiedzieć ale na pewno coś co ci nie zaszkodzi - odparła - Viola dzisiaj jest czwartek więc na pewno coś co wpłynie na moją niekorzyść - stwierdziłam - Patrz idą nasi najprzystojniejsi faceci w szkole - zafascynowała się przyjaciółka - i jak wyglądam??? Dobrze??? Nie rozmazałam się??? - Wyglądasz świetnie z resztą jak zawsze... - odparłam I znowu zostałam sama. Tłum dziewczyn kręciło się koło nich. Największe powodzenia miał Harry. I to mnie bolał jak inne laski kręciły się koło niego a to mu się podobało. Ze zbitą miną poszłam pod salę gdzie miałam mieć kolejną lekcje. Usiadłam na ławce i zastanawiałam się co jest ze mną nie tak że jestem cały czas sama. Niebawem stracę przyjaciółkę bo nie będziemy miały dla siebie czasu. Chwilę później przyszła polonistka i otworzyła salę do której weszłam z resztą klasy. Wyciągnęliśmy książki i za prośbą nauczycielki zaczęliśmy robić kolejny temat. Tym razem spóźniła się Violetta z kilkoma dziewczynami z klasy. Przeprosiła za spóźnienie i usiadła koło mnie. Zapytała tylko co robimy i przez resztę lekcji siedziałyśmy w ciszy. Kolejne zajęcia lekcyjne zleciały szybko. Po skończonej szkole udałam się do parku. Chciałam zwrócić na siebie uwagę Harr'ego ale nie wiedziałam jak. Mnóstwo myśli chodziło mi po głowie. Szłam cały czas przed siebie. Nie miałam pojęcia dokąd zaprowadzą mnie moje nogi. Po dłuższej chwili znalazłam się pod kawiarnią do której chodziłam z Violettą. Weszłam do lokalu i zamówiłam to co zawsze czyli ciasto czekoladowe. Wpatrywałam się w szybę przez którą było widać jadące samochody i przechadzających się przechodniów. Ocknęłam się gdy drzwi do kawiarni się otworzyły. Okazało się że to Zayn , Liam , Harry , Niall i Louis. Wzięłam kolejny kęs ciasta i zaczęłam szykować się do wyjścia. Pieniądze położyłam na stoliku i udałam się do drzwi. Na nieszczęście potknęłam się o coś i upadłam. Ludzie którzy akurat tam byli patrzyli na mnie jak na kalekę. Zaczęłam się powoli podnosić. - Czekaj pomogę ci - powiedział loczek podchodząc z wyciągniętą ręką - Nie dziękuję sama sobie poradzę - odparłam Szybko wstałam poprawiając się kilkoma ruchami ręki. Popatrzyłam na chłopaka po czym wyszłam z lokalu.
****** Następny dzień ******
Siedziałam znudzona na ostatniej lekcji. Wychowawca zaczął się nas czepiać o nasze zachowanie. Ale nie miałam ochoty wysłuchiwać jego pretensji. Ocknęłam się jak kolejny raz pan Brown mnie wywołał. - Możesz mi wyjaśnić czemu wczoraj się spóźniłaś na biologię??? - zapytał - Zaspałam - wyjaśniłam - Aha - rzucił w odpowiedzi - mam nadzieję że w następny czwartek nie spóźnisz się na pierwszą lekcję - Nie spóźnię się... - powiedziałam Zadzwonił dzwonek. Opuściłam salę i udałam do domu. Szłam wolnym krokiem a w uszach leciała mi muzyka z słuchawek. Jednak ktoś w połowie drogi pociągną mnie za ramię tak że o mało się nie wywaliłam. Zdjęłam słuchawki i powiedziałam" - Ej! - Przepraszam cię - powiedział Harry jak to się po chwili okazało. - O... coś się stało??? - zapytałam - Tak... - odparł - Wczoraj w tej kawiarni zgubiłaś telefon i chciałbym ci go oddać - Dzięki - powiedziałam i wzięłam od niego urządzenie - Chciałem oddać ci wczoraj ale tak pospiesznie wyszłaś że nie zdążyłem cię dogonić - tłumaczyć - Spoko ważne ze oddałeś - stwierdziłam Z bliska wydawał się jeszcze przystojniejszy. Miał piękne zielone oczy w które mogłabym się patrzeć do końca swoich dni. On jest marzeniem każdej dziewczyny. Nie dziwiłam mu się że tyle dziewczyn za nim latało ale było mi z tego powodu jednocześnie przykro. Po chwili się ocknęłam. Znowu odpłynęłam w marzeniach. - jeszcze raz ci dziękuje - powiedziałam i poszłam - Czekaj! - zawołał na co ja zareagowałam - Tak?? - zapytałam - Dokąd idziesz??? - zaciekawił się - No do domu - wyjaśniłam - Bo wiesz... Miałem nadzieję że gdzieś razem wyskoczymy - Słucham??? - zdziwiłam się - Myślałem że dasz się namówić na jakiś spacer albo coś...- powtórzył - To jak??? - No dobra - zgodziłam się Poszliśmy się najpierw przejść. Strasznie się mnie wypytywał o różne rzeczy np. jakie mam hobby albo jakie lubię zwierzęta. Nie wiedziałam do czego mu to jest potrzebne. On również opowiedział mi o sobie co nieco. Rozmawiało nam się bardzo dobrze. Później udaliśmy się do kawiarni w której wczoraj się wywaliłam. Zamówiliśmy sobie po kawie. Naprawdę fajny jest z niego chłopak. Ani nie zachowuje się jak by był gwiazdą ani nie uważa się za lepszego tylko dlatego że jest sławny. Jest normalnym chłopakiem i jak jest się w jego towarzystwie nie czuć tego że jest gwiazdą. To naprawdę fajne zachowanie z jego strony. Niestety musieliśmy się rozstać. Harry był taki miły że mnie odprowadził pod sam dom. Jednak w czasie drogi stało się coś czego w życiu bym się nie spodziewała. Chłopak objął mnie w tali i powiedział te słowa: - Kocham cię... Spodobałaś mi się odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem. Jesteś zupełnie inna niż pozostałe dziewczyny... nie piszczałaś na mój i chłopaków widok , nie rzucałaś się żadnemu z nas na szyję i to mnie właśnie w tobie uwiodło. Jesteś dla mnie wyjątkową dziewczyną i to ciebie pokochałem. Gdy skończył przybliżył swoje usta do moich i już chwilę później złączyliśmy się w czułym pocałunku. nigdy bym się nie spodziewała że taki chłopak jakim był Harry wyzna mi miłość. Czy to był sen??? Nie to była rzeczywistość. Gdy ta najcudowniejsza chwila się skończyła odpowiedziała mu: - Ja ciebie też kocham Od tamtej chwili po dzień dzisiejszy jesteśmy razem. Zostaliśmy małżeństwem i do tego na świat przyszły nasze kochane bliźniaki: Arthur i Viktor. Tworzymy naprawdę szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Mam nadzieję że tak już zostanie na zawsze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz