czwartek, 3 października 2013

One hundred and twenty eight - Harry ;3


Mieszkasz już z tymi kochanymi wariatami od bardzo dawna. Są dla cb jak starsi bracia, troszczą się o cb, nikomu nigdy nie pozwoliliby Cię skrzywdzić. Ale do jednego z nich czujesz coś więcej. Nigdy wcześniej niczego takiego nie doświadczyłaś. A mianowicie chodzi o Hazze.
Tak, tak to właśnie ten Harry........ Harry Styles. Miliony pięknych fanek i nie tylko leci na niego jak
ćma do lampy. Ale nie mogłam się z nimi równać nawet w połowie.
O twojej miłości do Hazzy wiedzieli tylko Liam i Danielle.
Bardzo dobrze dogadywałaś się z Dan. Pezz i El. Były twoimi najlepszymi przyjaciółkami.

*rano*
Wstając z łóżka od razu popatrzyłaś, która jest godzina. Było bardzo wcześnie, bo zaledwie 6.25.
Włożyłaś ciepłe skarpetki i po cichu zeszłaś na dół. Wszyscy jeszcze smacznie spali. Za oknem jak zwykle padało.
Zrobiłaś sb gorącą herbatę i poszłaś do salonu.
Siedziałaś na parapecie tępo wpatrując się jak krople deszczu obijają się o szybę.
Nagle usłyszałaś jak ktoś schodzi po schodach... To był Liam.
On zawsze był porannym ptaszkiem. Od razu usiadł sb koło cb na parapecie.

Li: Dlaczego jeszcze nie śpisz słońce?
Ty: Nie mogłam... to mnie za bardzo dręczy.
Li: Chodzi Ci o to ?
TY: Właśnie tak. Ta miłość mnie zabija od środka.
LI: Musisz mu to w końcu powiedzieć.
Ty: Nie mogę, ja po prostu wiem, że on mnie nie kocha, strasznie boję się odtrącenia.
LI: Kochanie pamiętaj, że cokolwiek się stanie ja i tak zawsze będę przy tobie.

Liam otarł twoje łzy z policzka i mocno Cię przytulił.
Z przed pokoju słyszałaś śmiechy.

TY: O chłopaki wstali * uśmiechnęłaś się*
Li: Chodźmy pewnie są głodni, z resztą ja też.

Wstałaś i razem z Liamem poszliście w stronę kuchni. Chłopak trzymał Cię w pasie .. szliście w pół przytuleni

N: Uuuuuuuu... Proszę proszę.
TY: Nial zamknij się bo nie dostaniesz obiadu!

Wszyscy zaczęli się śmiać.
Chłopak zrobił smutną minę. Podeszłaś do niego dałaś mu buziaka w policzek i powiedziałaś na uszko : " żartowałam mój kochany żarłoku" ; ). Chłopak momentalnie się uśmiechnął

N: To anioł a nie dziewczyna! Może chcesz zostać moją żoną?
Ty: Bardzo kuszące. Jak się zdecyduję to na pewno dam Ci znać.
H: Ap-ropo dzisiaj przyjeżdża do mnie Taylor i będzie tu spać

Już myślałaś, że się popłaczesz ale byłaś silna.

Z: A tak dokładniej to o której?
H: Gdzieś za niecałe 30 min.

Zjedliście śniadanie i wszyscy poszli się ubrać. Wzięłaś prysznic, umyłaś włosy i poszłaś włączyć płytę Ed'a Sheerana. Wysuszyłaś włosy i zrobiłaś lekki makijaż. Ubrałaś miętowe rurki, białą bokserkę i białe krótkie Converse.
Z półki wzięłaś swój stary album na zdjęcia. W tle leciała piosenka The A Time * twoja ulubiona*... zaczęłaś oglądać zdjęcia.

Ty: Tyle wspomnień * mówiłaś sama do siebie*

Usłyszałaś jak ktoś przyszedł. To na pewno Taylor -,- Nie chciałaś tam iść ale Liam wszedł do twojego pokoju, wyłączył Ci muzykę i pociągnął za rękę i zeszliście na dół.
Gdy schodziliście po schodach widziałaś jak Harry i ona są wtuleni w siebie.
Weszliście do salonu. Usiadłaś na oparciu fotela tuż obok Zayn'a. Widziałaś w jego oczach szczęście i wielką miłość którą darzył Taylor.... ogromną miłość. Poczułaś ukucie w sercu.... Zayn złapał twoją dłoń i mocno zacisnął. Może on już wie.... rozmyślałaś trochę nad tym. Coś cię wybiło z rytmu a mianowicie słowa Harrego.
H: Taylor kocham Cię! Kocham najbardziej na świecie, żadna nie może się z tb równać!!!

Gdy tylko to usłyszałaś .... te słowa... poczułaś ogromny ucisk w sercu, nie mogłaś wziąźć oddechu. Świeczki ci w oczach stanęły. Widziałaś jak się całują. Wybuchłaś płaczem ! Złapałaś swoją kurtkę i wybiegłaś z domu

Biegłaś przed siebie, nie zwracałaś uwagi na rozmazujące się twarze, które mijałaś. Usiadłaś na trawie w parku i płakałaś. Nie obchodziło cię co ludzie o tobie gadają i jak z zaciekawieniem patrzą co takiego mogło stać ?

Usłyszałaś jak ktoś cię woła. Bardzo dobrze znałaś ten głos. Obróciłaś się.....
usłyszałaś jak Harry kłóci się z Taylor.

Tay: Po co my jej w ogóle szukamy.
H: Muszę wiedzieć co się stało!
* chłopak obrócił się i chciał iść dalej, lecz Taylor złapała go za ramię*
Tay: Zostaw! Ona jest beznadziejna...nie warto!
H: Warto! Nie potrafisz tego pojąć, że ona jest dla mnie bardzo ważna!
Tay: CO?! I może mi jeszcze powiesz, że ona jest niby ważniejsza ode mnie?
H: wiesz co... TAK!!! Nie wiem co ja w tobie widziałem ? To koniec.

Taylor stanęła jak wryta. Harry mnie zauważył jak siedzę pod drzewem.
H: [T.I]
Szedł taki uśmiechnięty i szczęśliwy. Jego dołeczki w policzkach sprawiają, że lodowce topnieją. Szczerze nie dziwię się! Ja też nie byłam wyjątkiem. Chłopak klęknął przede mną ..podniósł swoimi palcami mój podbródek i powiedział.

H: [T.I] co się stało? Czemu tu siedzisz? Dlaczego tu siedzisz i czemu płakałaś?
Ty: Ponieważ Cię kocham Ośle! Nie mogłam już dłużej patrzeć jak ty i ona się całujecie itp.
H: Ale już jej nie ma i nie będzie! Nie będzie żadnej innej od ciebie!
Ty: słucham ?
H: Dobrze słyszałaś. Ja ciebie też kocham. I głupi dopiero teraz przed chwilą sb to uświadomiłem.
Ty: Jezu, nie wiem co mam powiedzieć ?
H: Nic nie mów... tak, naprawdę swoją prawdziwą miłość , całe moje życie, cały świat miałem pod czubkiem nosa i go nie zauważyłem. Byłem głupi, strasznie głupi! Wybaczysz mi ?
Ty: No nie wiem, nie wiem .. hahahah oczywiście, że tak ! D

Harry obdarował cię gorącym i namiętnym pocałunkiem a ty oczywiście odwzajemniłaś go.
Jesteś z Harrym parą już 2 lata. Bardzo się kochacie i nie widzicie świata poza sobą!
Dzisiaj są walentynki.. Harry ma zamiar dzisiaj wieczorem Ci się oświadczy.

                                                            
                                                                    KONIEC : D
 
Proszę o komentarze :* strasznie dużo dla mnie znaczą :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz